Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2020

Pamiętnik Bruma (3): Sześć wstrząsających dni

Pan Kumar, dwóch jego rodaków i ja. Ściśnięci w kabinie kierowcy białego minivana wjechaliśmy po kilkunastu minutach w sam środek labiryntu typowo anglosaskich domów. Cicha, zielona, przyjemna okolica. „To tu będziesz mieszkać, ale jeszcze nie teraz. To miejsce nie jest jeszcze gotowe” – rzekł jeden z moich towarzyszy. Weszliśmy do środka budynku mieszkalnego z czerwonego cegły. Rzeczywiście, w środku było niewesoło. Bałagan, ubytki w umeblowaniu, góry kurzu, zagracone piętro, porośnięty chwastami ogród. I do tego stary materac, który zabraliśmy ze sobą, bo wkrótce miał stać się kluczowym elementem mojego legowiska. Ruszyliśmy dalej, do miejsca mojego tymczasowego pobytu. Ruszyliśmy w kierunku Handsworth. To dzielnica niemal przyklejona do centrum Birmingham. Jej industrialny charakter nie jest przypadkowy. Do XVIII wieku była to niewielka wioska. Później jej rozwój w gęstą sieć zabudowań był związany z rewolucją przemysłową. Handsworth stało się dzielnicą robotni...

Showtime Shoni. Z rezerwatu do gwiazd. I z powrotem

Jeszcze kilka lat temu Shoni Schimmel za sprawą swojej efektownej gry zdobywała serca kibiców w całej Ameryce. Kres jej wspinaczki na szczyt był jednak nagły, a jej dalszy los zdeterminowało środowisko, z którego się wywodzi. „Naszym pierwszym nauczycielem jest nasze własne serce” Indianie Cheyenne Shoni Schimmel urodziła się w 1992 roku. Pochodzi z rezerwatu Umatilla, w północno-wschodnim  Oregonie. Znajdujący się wokół rzeki Kolumbia płaskowyż zamieszkują potomkowie trzech plemion z rodziny języka Sahaptin: Indianie Cayuse, Umatilla i Walla Walla. To właśnie w tej niewielkiej, liczącej około trzech tysięcy mieszkańców społeczności dorastała zakochana w baskecie Shoni. Od najmłodszych lat fascynowała się filmami z cyklu „AND1 Mixtape”, a w wieku 7 lat stwierdziła, że zagra w WNBA. Szanse na spełnienie marzeń miała niewielkie. Rdzenni Amerykanie, stanowiący niecały 1 proc. mieszkańców kraju, od lat zmagają się z licznymi trudnościami, choć tylko 22 ...

Gonciarz w nowej erze, ale także na papierze

To był czysty przypadek. System kafeteryjny w korporacji daje punkty. Punkty można wymieniać na książki. Zaczęło się od bezsenności. „Bezsenności w Tokio”. To opowieść Marcina Bruczkowskiego, Polaka, który spędził szmat czasu w stolicy Japonii i postanowił swoje przygody spisać. Relacje Bruczkowskiego z Tokio, nieco nadszarpnięte już zębem czasu, fascynują. Autor zabiera czytelnika w elektryzującą podróż, ale luźne podejście do narracji przypomina bardziej relację kumpel-kumpel. Czytając Bruczkowskiego czułem się jak jego stary znajomy, który z uwagą wsłuchuje się w przytulnym barze w niesamowite losy autora w Kraju Kwitnącej Wiśni. „Bezsenność” w tytule nie może być przypadkowa - od tej książki trudno się oderwać. Japonia w moich oczach stała się Bruczkowskim, a więc zaczęła wywoływać pozytywne emocje i przywoływać jego oryginalne przygody. Gdy pewnego razu natrafiłem w sieci na pewnego niepozornego Polaka, przechadzającego się po Tokio, postanowiłem więc k...

Pamiętnik Bruma (2): Czy mogę prosić pana Kumara?

"Gdzie jest Birmingham? Nawet nie wiem czy tam mają prąd i bieżącą wodę" - to słowa Alberta, jednego z błyskotliwych oszustów z popularnego serialu BBC "Przekręt", gdy ten wyrażał swoją niechęć do podróży do Birmingham. Należy je traktować z przymrużeniem oka, ale i tak wiele mówi o tym mieście. Z powodu licznej populacji nazywane "Drugim Miastem", Birmingham jest jednak w świadomości przyjezdnych głęboko w cieniu nie tylko Londynu, ale i Liverpoolu, Manchesteru i Glasgow. W Polsce także wiemy o tym miejscu niewiele. Gdy w deszczowy, czerwcowy dzień 2012 roku zawitałem na dworzec autobusowy w dzielnicy Digbeth, zarejestrowane obrazy były dla mnie świeże i nieoczywiste. Digbeth jest przyklejone do centrum miasta, w pobliżu ogromnego, nowoczesnego centrum handlowego, ale zabudową przypomina o swojej industrialnej przeszłości. W kontekście Birmingham trudno o niej zapomnieć, bo to właśnie tu pod koniec XVIII wieku James Watt udoskonalał si...

Pamiętnik Bruma (1): Lot

Ciasno upchane fotele tanich węgierskich linii lotniczych zwiastowały poszerzenie horyzontów. Biało-różowo-fioletowy samolot startował z wrocławskiego lotniska ku przestworzom. Był wczesny poranek końcówki czerwca 2012 roku, gdy wybrałem się na praktyki studenckie do Anglii.   Euro 2012 w Polsce wchodziło w ćwierćfinały, o czym przypominał mi pasażer obok w koszulce Arsenalu. Jeszcze kilka dni wcześniej przeżywałem piłkarskie emocje na wrocławskim rynku. Remis z Grecją oglądałem w strugach deszczu, a podział punktów z Rosją wciśnięty w tłum, w którym z powodu duchoty omdlała znajoma. Meczu z Czechami w ogóle nie pamiętam, ale o nim chcieliby pewnie zapomnieć sami biało-czerwoni. Dziś, dobrych kilka lat później, wiem, że sterczenie w gorący dzień w mrowisku kibiców było po prostu niemądre. Wtedy jednak liczyła się wyłącznie futbolowa gorączka. Emocje tego lata rosły wraz z unoszącym się w powietrzu samolotem. Facet obok w koszulce Arsenalu był trochę jak drogowskaz, bo p...

Cytat #1 i #2: Gra Anioła

Cytaty z "Gry Anioła", autor: Carlos Ruiz Zafon "W owych czasach śmierć żyła w pełnej jawności, wszędzie można było poczuć jej woń i zobaczyć, jak pożera dusze, które nawet nie zdążyły zgrzeszyć". "Zawiść jest religią przeciętniaków. Umacnia ich, łagodzi gryzące niepokoje, a wreszcie pożera duszę i pozwala usprawiedliwiać nikczemność (...) Błogosławiony ten, którego obszczekują kretyni, bo nie do nich należeć będzie jego dusza".

Zwycięstwo smakuje lepiej niż humus

O tym, jak pewnego dnia przypadkiem obejrzałem na YouTube koszykarskie Mistrzostwa Europy U-20. Później nic już nie było takie samo. Izrael sięgnął po złoto, a ja postanowiłem sprawdzić, jak do tego doszło. *** Dziś śmiało możemy stwierdzić, że Izrael gra w koszykówkę na porównywalnym poziomie do reprezentacji Polski. Ten stan może jednak wkrótce ulec zmianie.  Młodzież z Izraela po raz drugi z rzędu zdobyła mistrzostwo Europy do lat 20, a od 2017 roku nie schodzi w tej rywalizacji z podium. Zwycięstwo smakuje lepiej niż humus „Mur separacji” robi ponure wrażenie. Ma do ośmiu metrów wysokości, zwieńczony jest drutem kolczastym, a jego docelowa długość to ponad 700 km. Budowa ruszyła w 2000 roku z inicjatywy Izraela, który tłumaczył konieczność wzniesienia tej zapory względami bezpieczeństwa przed atakami terrorystycznymi ze strony Palestyńczyków, zasiedlających terytoria na zachodnim brzegu Jordanu. Mur zdobią malunki, graffiti, przesłania. Na jednej...