Nowy, francuski serial Netflixa ma sześć odcinków. Trudno mówić o dłużyźnie. Tym bardziej, że to bardzo dobry serial. „Gdzie się Pan widzi za pięć lat?” To pytanie pada często, ale nie w piłkarskiej szatni po kolejnym sezonie, a raczej w szklanym biurowcu podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Dlatego też gdy w 1997 roku Francuz Eric Cantona, legendarny piłkarz Manchesteru United, zawieszał buty na kołku w wieku ledwie 31 lat, prawdopodobnie nikt nie zadał mu tego pytania. Angielski „The Independent” zapytał go za to po jakimś czasie o zakończenie kariery: „Kochałem ten sport, ale straciłem żar, który kazał mi kłaść się wcześnie spać, nie wychodzić na miasto ze znajomymi, nie pić i nie robić wielu innych rzeczy, które uwielbiam w życiu robić”. Cantona nie dał o sobie zapomnieć. Wciąż spogląda z ekranu, ale zieloną murawę zastąpił planem zdjęciowym. Okazało się, że wśród tych wielu innych rzeczy, które uwielbia w życiu jest aktorstwo. W „Zakładniku” wciela się w Alaina Delaimbre’a, ...